Singiel kontratakuje
Tagi: Crystiano del Macu, Męski punkt widzenia, Okiem singla
Według życiowych mądrości - czy też mundrości - naszych babć i dziadków "starokawalerstwo" czy "staropanieństwo" to przejaw jakiegoś mankamentu urody lub charakteru.
Według życiowych mądrości - czy też mundrości - naszych babć i dziadków "starokawalerstwo" czy "staropanieństwo" to przejaw jakiegoś mankamentu urody lub charakteru. Rodzi to niezręczne sytuacje, gdy u przysłowiowej cioci na imieninach, gdzie jest wódka i rodzina, padaja sakramentalne pytania: "Czy jest ktoś w twoim życiu? Kiedy wychodzisz za mąż/żenisz się? Kiedy się wnuków doczekamy? Jak długo jeszcze bedziesz się byczył stary byku?" (Paniom-singielkom na szczęście jest oszczędzany żeński odpowiednik tego ostatniego epitetu - chyba...). Jak pisał Tuwim: Krewnych daje nam los, na szczęście przyjaciół wybieramy sobie sami.
Niestety, tego tego typu pytania częstokroć zadają też nasi zaprzyjaźnieni równieśnicy, będący w mniej lub bardziej formalnych związkach. Różnie sie motywuje takie zainteresowanie. Najczęściej jest to troska o nasze dobro- z czego poniekąd wynika, że sami nie potrafimy o nie zadbać, lub też jesteśmy za mało domyślni, by dojść do tego, co dla nas jest dobre.
Jako adresat tego typu zaczepek, i złośliwy dyskutant z zamiłowania, pozwolę sobie przedstawić kilka sprawdzonych ripost. Zaznaczam przy tym z góry, że niektóre z przytoczonych odpowiedzi psują relacje, szczególnie z co "wrażliwszymi" interlokutorami - cudzysłow wynika stąd, że osoba naprawde wrażliwa powinna umieć uszanować osobistą czy wręcz intymną sferę i nasz wybór. Także o tym, którą z możliwych odpowiedzi wybrać, i czy w ogóle odpowiadać, musiecie, drodzy czytelnicy, zadecydować sami...
Wasze opinie:
stromi: Pierwsze zdanie od razu zdradza kto to pisał...
Pozdrowienia dla autora
Krystian:
Pozdrowienia dla autora
Autor serdecznie dziękuje i czuje się dowartościowany, skoro jego charakterystyczny styl jest tak widoczny...
Według życiowych mądrości - czy też mundrości - naszych babć i dziadków "starokawalerstwo" czy "staropanieństwo" to przejaw jakiegoś mankamentu urody lub charakteru. Rodzi to niezręczne sytuacje, gdy u przysłowiowej cioci na imieninach, gdzie jest wódka i rodzina, padaja sakramentalne pytania: "Czy jest ktoś w twoim życiu? Kiedy wychodzisz za mąż/żenisz się? Kiedy się wnuków doczekamy? Jak długo jeszcze bedziesz się byczył stary byku?" (Paniom-singielkom na szczęście jest oszczędzany żeński odpowiednik tego ostatniego epitetu - chyba...). Jak pisał Tuwim: Krewnych daje nam los, na szczęście przyjaciół wybieramy sobie sami.
Niestety, tego tego typu pytania częstokroć zadają też nasi zaprzyjaźnieni równieśnicy, będący w mniej lub bardziej formalnych związkach. Różnie sie motywuje takie zainteresowanie. Najczęściej jest to troska o nasze dobro- z czego poniekąd wynika, że sami nie potrafimy o nie zadbać, lub też jesteśmy za mało domyślni, by dojść do tego, co dla nas jest dobre.
Jako adresat tego typu zaczepek, i złośliwy dyskutant z zamiłowania, pozwolę sobie przedstawić kilka sprawdzonych ripost. Zaznaczam przy tym z góry, że niektóre z przytoczonych odpowiedzi psują relacje, szczególnie z co "wrażliwszymi" interlokutorami - cudzysłow wynika stąd, że osoba naprawde wrażliwa powinna umieć uszanować osobistą czy wręcz intymną sferę i nasz wybór. Także o tym, którą z możliwych odpowiedzi wybrać, i czy w ogóle odpowiadać, musiecie, drodzy czytelnicy, zadecydować sami...
- Gdy pytający/pytająca żali się namiętnie i żarliwie na swego partnera/parterkę mamy prostą sytuację. Pracowałem kiedyś z panią, wiecznie narzekającą na swego meża - wg. niej nie poświecał jej czasu, ciagle zajęty pracą. Koronnym argumentem było to, że nie chciał jeść gotowanej przez nią zupy rybnej (też nie przepadam, szczerze mówiąc).
Komentarz o tym, że "chyba nie znajdzie się dziewczyna, która wytrzymałaby z naszym Krystianem" zbyłem spokojnym "wolę być sam niż nieszczęsliwy w małżeństwie" (potem dopiero pomyslałem, że trzeba było dodać coś jeszcze o zupie rybnej). Pani poczuła się chyba nieco urażona, choć w odróżnieniu od niej nikogo nie wymieniałem z imienia, ale cel osiągnąłem - więcej komentarzy nie było... Analogicznie postępujemy z rozmówcami po rozwodzie. Zdanie "wolę samotność niż tą szarpaninę przy rozwodzie" powinno zamknąć usta naszego troskliwego pytającego. A przynajmniej skłonić ją/jego do przemyślenia pewnych rzeczy.
- Raz spotkałem się z brutalnym, aczkolwiek przynajmniej pozbawionym hipokryzji pytaniem- "A dlaczego ty masz mieć lepiej niż my?". Ten sposób rozumowania można zobrazować i zripostować nastepująco: " Czyli jeśli np. łysieję (niestety, przykład ten biorę z własnego życia), inni też powinni powyrywać sobie włosy - żeby było "sprawiedliwie"?". Nawiasem mówiąc, strach pomyśleć, czego mogli by się domagać np. ślepi, stosując te argumenty...
- Gdy z kolei rozmówca deklaruje, że żyje w nadzwyczaj udanym, idyllicznym wręcz związku, odpowiadamy następująco: "Twój związek jest świetny, ale niestety tak wyjątkowych więzi, jak wasza, jest niewiele - na tym, z definicji, polega wyjątkowość. Dlaczego chcesz, abym ja tkwił w byle jakim związku, unieszczęśliwiając siebie i partnerkę/parnera?". Rozmówca raczej nie może nie przyznać, że ich relacje nie są tak dobre, jak deklarował, szczególnie gdy "druga połowa" siedzi obok. Natomiast, jeśli zacznie zaprzeczac o nadzwyczajności swego związku, przyznając się niejako, że nie jest tak różowo, wówczas stosujemy strategie nr 1.
- Zdarza się także motywacja "demograficzna", wyrażana twierdzeniem: "Przez takich jak ty coraz mniej się dzieci rodzi i społeczeństwo się starzeje." Szkoda, że równie dużej troski nie wykazuje się np. o poziom życia i edukacji, czy choćby stan środowiska naturalnego - równie ważnych dla społeczeństwa, o którego dobro ponoć tak się martwi nasz drogi rozmówca. Wypada wówczas odpowiedzieć pytaniem retorycznym: "Ile Finów zamieszkuje tak duży kraj jak Finlandia? Czy ich społeczeństwo wskutek mniejszej liczebności jest gorsze pod jakimś względem? Nie sądze."
- "Lwy chadzają samotnie" - tymi słowami odpowiedział swego czasu Kazimierz Kamiński na pytanie, dlaczego spaceruje bez towarzystwa. Umiłowanie niezalezności (w tym niezależności emocjonalnej) rzeczywiście jest częstokroć motywem pozostawania w wolnym stanie. Istnieje możliwość, że pytający, jako że nie podziela naszym zamiłowań, może nam nie uwierzyć. Wówczas uświadamiamy mu/jej, że "Każdy sądzi innych podług własnej miary- ale to co dobre dla ciebie, nie musi być dobre dla mnie", a jeśli chcemy być złośliwi, dodajemy, że "Lwy chadzają samotnie, a hieny zawsze w stadzie".
Autor: Crystiano del Macu
Wasze opinie:
stromi: Pierwsze zdanie od razu zdradza kto to pisał...
Pozdrowienia dla autora
Krystian:
stromi napisał(a):
Pierwsze zdanie od razu zdradza kto to pisał...Pozdrowienia dla autora
Autor serdecznie dziękuje i czuje się dowartościowany, skoro jego charakterystyczny styl jest tak widoczny...
2012-05-20 02:06:58
Taneczna zabawa pod chmurka;)2012-05-20 00:25:59
Kumkum rerek idziemy na rowerek2012-05-20 00:24:55
07-10.06 (Boże Ciało) - wypad wypoczynkowo-rowerowy Skorzęcin2012-05-20 00:23:12
26-27.05.2012 (sb-nd) Wyjazd rowerowy - Jeziorsko2012-05-19 23:42:58
Noc Muzeów 2012 19/20 maja 2012Terminarz
Najczęściej
czytane artykuły
czytane artykuły
Jak zrozumieć kobietę czyli o wzajemnym rozumieniu potrzeb
Książka: Alchemia Uwodzenia, czyli jak Hipnotycznie Kontrolować Umysły, Uczucia i Zachowania Seksualne Kobiet
Singla życie na dziś
Książka: Balsam Dla Duszy Samotnego Rodzica


